Oceń: (0) (0)

kasia95

, 18 dni temu, 1 odp

Jak żyć bez miłości swojego życia oraz z...

ogromnymi wyrzutami sumienia ?

Zacznę od tego, że mimo 25 lat zawsze od kiedy pamiętam miałam pod górkę i nic mi się w życiu nie udawało, miałam wiecznego pecha. Jak już myślałam, że coś w końcu mi się uda zawsze i tak wracałam do punktu wyjścia, byłam na samym dnie i musiałam zaczynać wszystko od nowa. Z każdym razem było mi coraz ciężej. Mimo swojego wieku przeszłam w życiu naprawdę już wiele oczywiście negatywnych nic pozytywnego. Cały czas byłam w tym samym miejscu, staczałam się na samo dno. Mam 25 lat a nie mam zupełnie nic : brak faceta, znajomych, auta, swojego mieszkania, pieniędzy, ciuchów, brak funduszy na zadbanie o siebie i stanie się prawdziwą kobieta, nadwaga, studiów, pracy i masa innych rzeczy. Nigdy się nie uśmiechałam, byłam wiecznie smutna, brak ochoty życia. Czułam się gorsza od innych zawsze bo nigdy mi się w życiu nic nie udawało, byłam inna w stosunku co do innych ludzi. Aż w końcu pierwszy raz w życiu los się do mnie uśmiechnął, gdyż nastał 2018 rok i założyłam portal randkowy niestety nikt nie zwrócił na mnie swojej uwagi aż do kwietnia jak napisał do mnie pewien mężczyzna. Już z samego zdjęcia mi się spodobał, chyba już wtedy się z nim zakochałam. Miałam w głowie, że muszę go poznać i tak też zrobiłam. Zanim pierwszy raz spotkaliśmy się w realu przez około miesiąc pisaliśmy ze sobą. Jak już doszło do upragnionego i wyczekiwanego spotkania zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Był ideałem mojego mężczyzny pod względem charakteru i wyglądu. Nawet o takim mężczyźnie wcześniej nie marzyłam. Czułam się w jego obecności jak najszczęśliwsza kobieta na świecie, nigdy wcześniej tak się nie czułam,nie da się tego opisać po prostu słowami. Dziękowałam Bogu, że go poznałam. Byłam pewna, że to ten jedyny, że w końcu w życiu coś mi się udało i po tych wszystkich złych wydarzeniach w końcu będę szczęśliwa. Kochałam Go bardzo, był miłością mojego życia. Dzięki niemu byłam lepszą wersją siebie, miałam ochotę żyć, wstawać z łóżka, śmiałam się, byłam prze szczęśliwa. Chciałam żeby te chwile trwały wiecznie. Byłam w szoku, nie mogłam uwierzyć, że poznałam tak cudownego mężczyznę na swojej drodze. Chwilę spędzone razem z nim były cudowne, nie mogłam sobie lepiej wymarzyć. Na początku naszej znajomości spotykaliśmy się regularnie prawie codziennie bo on wtedy kończył studia. Ja mieszkałam wówczas w akademiku, a z racji tego, że poznałam jego i by móc kontynuować i rozwijać tą znajomość postanowiłam, że nie będę wracać do domu rodzinnego a zostanę w Opolu. Dodam, że do Opola mam 70 km a do niego miałam około 100. On do Opola 30 km. Każde spotkanie z nim było niesamowite. W między czasie ja studiowałam zaocznie, podjęłam pracę on również ale nadal spotykaliśmy się. Spędzaliśmy czas głównie na spacerach w parku, na rozmowach, w pokoju itp . Z racji, że on wtedy nie pracował i nie miał swoich pieniędzy tak spędzaliśmy głównie czas . Dopiero jak on zaczął pracować zabierał mnie do restauracji, na zakupy itp. Już wtedy dużo rozmawialiśmy o wspólnej przyszłości dzieciach, mieszkaniu itp. Jak studiowałam namawiał mnie żebym rzuciła te studia i poszła z nim na politechnikę tak też zrobiłam ale nie tylko z jego przyczyny składało się na to wiele czynników. On i tak w 2018 roku nie poszedł na studia. Niestety nastał wrzesień 2018 roku i byłam zmuszona wyprowadzić się z akademika. Z chwilą jak wróciłam do domu wszystko się zmieniło nie pisał już do mnie codziennie jak był to wcześniej, nie proponował już spotkań a nawet jak już doszło do spotkania to ja jechałam autobusem do Opola, bardzo rzadko się wtedy spotykaliśmy. Ja w między czasie szukałam wtedy pokoju do wynajęcia w Opolu ale ciężko mi to szło. Nastał więc dzień październik jak zerwał ze mną znajomość przez fb . Oznajmił mi, że nie widzi ze mną przyszłości, nie nie mamy wspólnych pasji, że zerwał bo nie studiuję, nie pracuję regularnie oraz jestem za gruba. Fakt to wszystko było prawdą. Zdarzały się momenty, że w ogóle nie pracowałam a jak już nawet to nie dłużej niż miesiąc. Byłam tym faktem załamana ale nie podałam się i postanowiłam, że zawalczę o niego, żeby był mój i zmienił zdanie. Tak też zrobiłam. Chciałam mu udowodnić, że potrafię się zmienić i zależy mi na tej relacji, żeby był ze mnie dumny. Przez miesiąc około pisałam do niego codziennie, żeby zmienił zdanie był bardzo nie ugięty ale w końcu mi się udało. Przełomowym momentem było również to, że w grudniu udało mi się znaleźć pokój w Opolu i jak już się przeprowadziłam odwiedził mnie. Tak też od tego czasu zaczęliśmy się regularnie spotykać co tydzień w soboty i piątki. Sporadycznie w niedziele i w tygodniu. Z racji tego, że on pracował i chodził w tygodniu spać o 21 bo wstawał o 5 rano dostosowywałam się do tego, żeby się z nim widywać. Ja zapisałam się na siłownie, wysyłałam mu zdj on był ze mnie bardzo dumny, doceniał to co dla niego robię. Szukałam również pracy ale opornie mi to szło. Ciężko było mi coś znaleźć po samym średnim wykształceniu z maturą coś w miarę fajnego i dobrze płatnego. Zwlekałam z tym bardzo. Fakt, że przez większość czasu mało pracowałam też był w tym istotny bo przyzwyczaiłam się do życia bez pracy choć wiedziałam, że dla niego to bardzo ważna kwestia żebym pracowała. Jak już podjęłam pracę to zrezygnowałam po miesiącu on z tego powodu był bardzo zły na mnie. Tym drugim razem jak mieszkałam w Opolu bardzo mało pracowałam praktycznie wcale :( Wpływało to też na to oraz studia to, że miałam nieprzyjemną dolegliwość, która objawiała się tym, że pod wpływem stresu miałam biegunki. On o tym nie wiedział bo wstydziłam się mu to powiedzieć, zresztą przy nim tego nie miałam. Myślałam, że z biegiem czasu to minie i sama sobie z tym poradzę tak się też nie stało. Ten stan zniszczył i zmarnował mi życie, spowodował, że nie umiałam normalnie żyć i funkcjonować oraz straciłam jedyną osobę na której mi zależało. Przez cały okres naszej znajomości, która była w ukryciu nie przedstawił mnie on swojej rodziny, choć obiecywał to wielokrotnie, że w końcu nastanie taki dzień. Mojej też nie poznał choć wszyscy o nim wiedzieli i był proszony na różne uroczystości zawsze mi odmawiał. Na fb nie mogłam dodać, że jesteśmy w związku. Nie mam pojęcia czy on swojej rodzinie mówił o mnie a jeśli nawet to co mówił. Wszystkie święta, okoliczności spędzał on sam ze swoją rodziną : wakacje, weekendy majowe, urodziny swojej rodziny itp. Mi jedynie zawsze wysyłał zdjęcia całej swojej rodziny z tych uroczystości. Zawsze dużo opowiadał o swojej rodziny, wiedziałam wszystko o każdym z nich ale nigdy nie miałam okazji poznać ich w realu choć bardzo tego pragnęłam. Nie nocował również nigdy u mnie choć była taka możliwość bo mieszkałam tylko z jedną współlokatorką, która wracała do domu na weekendy. Zawsze o 22 już wychodził a jak się pytałam czemu to, że w domu musiał by się tłumaczyć gdzie był itp. Nigdy nie odwiedzał mnie jak współlokatorka była w domu, jak była to czekał aż pojedzie albo byliśmy na dworze. Były epizody jak miał znowu konta na portalach randkowych, nie pamiętam kiedy to było i ile razy ale zawsze jak się pytałam czemu ma to mówił, że z nudów. Myślałam, że tylko on pisze a nie spotyka się. Nawet raz pisałam z dziewczyną co z nią pisał to napisała mi, że on nie proponuję spotkań. Cały czas obiecywał mi tylko, że w końcu pozna mnie ze swoja rodziną oraz pozna moją. Ja wierzyłam mu, czekałam na to, marzyłam na samą myśl miałam ciepło na sercu. Wiele razy sam z siebie obiecywał mi wspólne mieszkanie ( u siebie, aż rodzice się wyprowadzą bo kupili sobie nowe) , dziecko, że będziemy spędzać razem czas, robić różne rzeczy, jeździć po świecie, na wakacje i masa innych rzeczy. Byłam pewna, że jest to ten jedyny, widziałam w nim swojego męża ojca swojego dziecka. Jednakże im dłużej trwało to wszystko w ukryciu tym bardziej było mi ciężej, męczyła mnie ta relacja. Były momenty co płakałam, chciałam żeby w końcu się wszystko zmieniło a tak też się nie działo. W opolu było mi ciężko się dostosować ( całe życie spędziłam na małej wsi), zwłaszcza tym drugim razem bez rodziny znajomych a on codziennie mnie nie odwiedzał i byłam sama. Miałam na głowie samotność w Opolu, naszą relację, która była w ukryciu oraz fakt, że mimo chęci nie spełniam jego oczekiwań (praca, studia, sylwetka). jakby tego było mało znowu nastał czas tym razem maj 2019 roku aż byłam zmuszona po raz kolejny wyprowadzić się z Opola. Tym razem bardzo to przeżywałam płakałam. Bałam się, że znowu mnie zostawi jak to będzie itp . Moje najgorsze przypuszczenia się niestety sprawdziły. Scenariusz się powtórzył. Tylko z dniem jak wróciłam do domu przestał już do mnie pisać, nie proponował spotkań jak już nawet doszło do spotkania (to ja jechałam autobusem) tym razem spotykaliśmy się bardzo rzadko praktycznie w ogóle. Jak raz na jakiś czas proponowałam mu spotkania miał wymówki. Wtedy co weekend proponowałam mu, żeby przyjeżdżał do mnie do domu( nawet z noclegiem skoro ma daleko ) zawsze mi odmawiał tzn czasami pisał, że się zastanowi i da znać ale zawsze było to samo. Z racji tego ja byłam wtedy obrażona i też do niego nie jeździłam nawet bałam się jeździć przez te biegunki. Wolałam żeby on skoro on miał auto ja nie. Ostatnim razem widzieliśmy się w lipcu nie było to spotkanie marzeń, był zły, że nadal nie pracuje, i że było inaczej jak mieszkałam w opolu, proponował mi wtedy studia, że to nas do siebie zbliży. Choć obiecał mi wtedy, że spotkamy się szybciej niż za kolejne 2 miesiące i , że tyle już czekałam to w końcu się doczekam i zamieszkamy razem w grudniu bo rodzice jego się wtedy wyprowadzą. Ja w między czasie szukałam po raz kolejny pokoju w Opolu ale tym razem poszukiwania szły mi tragicznie. Był wtedy czas studentów. Ciężko też było znaleźć coś odpowiedniego, ze względu na cenę mama chciała żeby coś do ceny 600 zł dopiero później zmieniła po fakcie cenę na wyższą. Szukałam też czegoś pod niego bałam się, że jak znajdę coś z większą liczbą współlokatorów to w ogóle nie będzie mnie odwiedzał. Zwlekałam też z tą przeprowadzką a czas tak szybko leciał, matka robiła mi też mętlik w głowie raz mówiła tak raz tak. Prosiłam ich żeby wynajęli mi kawalerkę, nie zgodzili się, że ich nie stać oraz, że szybciej nie zgodzili się na wyższą cenę pokoju. Nie pozwolili mi jechać autem swoim do niego . Do rodziców też mam zal, pretensję, że mi nie pomogli a widzieli, że jest mi ciężko i jak bardzo zależy mi na nim. Miałam też wtedy blokady, depresję chyba bo większość czasu spędzałam w łóżku, dobijał mnie też fakt, że mija kolejny weekend a ja się z nim nie widzę a bardzo tęskniłam za nim. Biegunki również negatywnie wpływały na to wszystko. W wakacje chodziłam przez jakiś czas do psychologa ale nie pomogło to nic jak widać. Jeszcze przez okres czerwca, lipca, sierpnia pisaliśmy ze sobą w miarę okej, pisał mi nawet o wakacjach ( że mam coś poszukać i to będzie taki wstęp, żeby rodzice jego mnie w końcu poznali ), że możemy razem coś wynająć u niego w miejscowości, że rozmawia z rodzicami, żeby szybciej się wyprowadzili, dziękował, że mnie ma i, że żałował by jakby mnie zostawił bo drugiej takiej jak ja nie pozna, że jesteśmy chyba na siebie skazani i masa innych obietnic i rzeczy nic z tego się nie spełniło. Ja tym 3 razem chciałam żeby on coś ze mną wynajął w Opolu żeby było mi łatwiej raźniej itp. Na początku się zgadzał a potem zawsze zmieniał zdanie na koniec. Stwierdził, że on pracuje u siebie i nie ma sensu by dojeżdżał do Opola do domu, że to za drogi wydatek itp. Miał nawet zmieniać pracę bo pracował u taty w firmie ale potem i tak zmieniał zdanie. Obiecywał mi również pracę u jego taty albo mamy, że kupi mi małe autko. Ostatnim razem co mieliśmy się widzieć w realu ( i ku mojemu zdziwieniu to on mi je zaproponował) na 100 % nie chciał zerwać ze mną wtedy znajomości miał być dzień 31 sierpnia. Niestety nie doszło do naszego spotkania, gdyż 1 raz w życiu pomyliłam autobusy byłam wtedy przygotowana i już byłam na pks a autobus odjechał już. Załamałam się wtedy, bałam się, że jak wtedy się z nim nie spotkam to już nigdy, bo widziałam co się dzieję z naszą znajomością. Naprawdę byłam tego dnia gotowa żeby się z nim spotkać :( on również. Prosiłam mamę żeby zawiozła mnie do Opola oraz brata nikt z nich się nie zgodził. Jego również żeby przyjechał do mnie nie zgodził się powiedział, że to za daleko i będzie za późno. Chciałam nawet jechać późniejszym autobusem ale stwierdził, że za późno będzie. Pisał mi wtedy, że jeszcze się zobaczymy ale już tak się nie stało. Wrzesień okazał się najgorszym miesiącem mojego życia. Już pisał ze mną zupełnie inaczej niż wcześniej. W 1 tygodniu września nie widzieliśmy się już nie pamiętam czemu. Kolejne dwa on był na wakacjach z rodziną. A przed ostatni tydzień proponowałam mu nie zgodził się, że musi się uczyć. Któregoś razu nie wiem czemu widziałam jego zdj jak jakaś dziewczyna je polubiła napisałam do niej czy jest jego dziewczyną ona mu to wszystko powiedziała i miał do mnie ogromne pretensję pisał, że po tym wszystkim nie chce jakoś się ze mną widzieć. Dodał wtedy, że serio kogoś poznał ale nie jest to ona, że 1 raz z tą dziewczyną widzieli się właśnie w ostatni weekend września. Ona pracuję za granicą i ma jechać do świat na 3 miesiące, być może wtedy wróci na stałe do Polski. Mimo wszystko nie zerwał ze mną wtedy znajomości, pisał ze mną dalej i cały czas wiedział, że szukam tego pokoju w Opolu. Jak dowiedziałam się o tej dziewczynie stwierdziłam, że powalczę o niego i mam szansę go odzyskać skoro jej nie będzie 3 miesiące i nie będą się spotykać . Cały czas miałam w głowie, żebym tym razem zamieszkać w Opolu, podjąć pracę, schudnąć i przekonać się czy mimo to coś się zmieni między nami czy też nie. Jeśli nie sama bym sobie go odpuściła. Któregoś razu pisał mi o tych studiach żebym z nim szła do samego końca się wahałam czy iść z nim czy też nie w finale zrezygnowałam. On mimo, że mi obiecywał, że będziemy się razem uczyć, siedzieć, będziemy na laborkach. Nie wyjaśnił mi dokładnie jak ta nauka miała by wyglądać skoro on nie zamieszkał ze mną. A ja nie jestem ścisłowcem i sama na tych studiach bym sobie nie poradziła bez jego pomocy. Bardzo ciężkie były to studia. Jak dowiedziałam się o tej dziewczyny za granicy codziennie pisałam do niego czy piszą ze sobą. On odpisywał mi, że nie . Czułam się spokojnie wtedy. Intensywnie szukałam tego pokoju ale ciężko było naprawdę coś znaleźć odpowiedniego. Mało było wtedy ofert. 26 września jeszcze wtedy mi pisał, że nie mają ze sobą kontaktu, ja mu wysyłałam oferty pokoju on mi odpisywał, że odwiedzał by mnie przez całe wakacje też tak było ale niestety pokój przepadł i napisałam mu, że będę dalej szukać. Przez 4 dni mieliśmy przerwę, ja też nie chciałam mu się narzucać ale 30 września był dzień chłopaka i wysłałam mu życzenia on mi odpisał i znowu zapytałam się o tą dziewczynę odpisał, że nie mają kontaktu. Nie wiem co mnie podkusiło ale zadałam mu pytanie czy oprócz jej poznał jeszcze kogoś, ku mojemu zdziwieniu odpisał mi, że tak :( Napisał, że poznali się z miesiąc temu a 1 raz widzieli 27 września. I to jest inna dziewczyna niż ta z zagranicy, że z tamtą nie wyszło. Tego dnia, mi napisał, że już w Opolu by mnie nie odwiedzał, że poznał ją i spotyka się. Byłam w takim szoku i amoku, że nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Cały świat mi się skończył. Przez następne dni pisałam do niego cały czas się upierał, że serio ją poznał, że ją wybrał, zadecydował, kocha ja. Mam mu pozwolić być szczęśliwym, nie pisać już do niego, że to koniec i nigdy w życiu się już nie spotkamy, że mam to zrozumieć, zaakceptować to. Nie potrafiłam nie umiałam pogodzić się z jego decyzją : jak mógł wybrać ją zamiast mnie po 1.5 roku znajomości. A co z moimi obietnicami co mi obiecywał ? Co ze mną ? Zapomniał już o mnie ? Cały czas mnie szantażował, że mnie zablokuję, że mam dać mu spokój odpuścić, pogodzić się z tym. Któregoś dnia przez przypadek natknęłam się na pewną dziewczynę na internecie, myślałam, że to jest ta jego nowa dziewczyna. Okazało się, że nie ale z nią też pisał. W tym czasie nie byłam wtedy sobą, byłam nie poczytalna , nie wiedziałam co robię i napisałam, jej rzeczy straszne na temat jego choć wcale tak nie myślę, nie uważam. Ona mu wszystko przekazała, on się dowiedział, znienawidził mnie przez to i dodał, że skoro uważam, że jest taki i taki to nie chce już mnie znać i zablokował mnie wszędzie. Od tego momentu było ze mną tragicznie : płakałam całymi dniami, nic nie jadłam, nie myłam się, nie ubierałam całymi dniami leżałam w łóżku, miałam koszmary nocne. Widząc co się ze mną dzieje matka zawiozła mnie do szpitala psychiatrycznego i tam też byłam około 2 tygodnie. Nic mi to nie dało, leki co mi przepisali nie pod pasowały mi dlatego też ich nie biorę. Będąc w szpitalu pisałam do jego rodziny, nic złego ale nikt z nich mi nie odpisał tylko jemu przekazywali on od razu mnie odblokowywał i pisał do mnie złe rzeczy po czym znowu mnie blokował. Miałam w planach żeby do psychiatry się wybrać, żeby mi jakieś leki przepisał ale do dzisiaj tego nie zrobiłam. Od kiedy wróciłam do domu jest ze mną tragicznie, że gorzej być już nie może. Nie ma dnia żebym nie myślała, nie tęskniła, nie pamiętała o nim. Staram się jak mogę o nim nie myśleć ale jest to silniejsze ode mnie. Zabija mnie to od środka, męczy, nie da się tak żyć, normalnie funkcjonować. Myślę o nim 24 na dobę jedynie jak śpię to nie. Nie mam dla kogo ani po co żyć. Nie mam ochoty ani siły na nic, jestem już tym wszystkim zmęczona. Aktualnie nie pracuję / nie uczę się. Wegetuję w domu jak jakiś więzień. Przez to wszystko włosy mi strasznie wylatują straciłam ich połowę i lecą nadal. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że mam ogromne wyrzuty sumienia, winnuję siebie oraz nie czuję ulgi i spokoju. Jestem przekonana, że gdybym regularnie pracowała, schudła, studiowała jego decyzja była by inna ale kolejną sprawą jest to, że nie umiem sobie wybaczyć i chyba do śmierci sobie tego nie wybaczę, że gdybym przeprowadziła się już dawno do Opola i wzięła nawet byle co, nie pomyliła tych autobusów oraz poszła z nim na te studia nadal by mnie odwiedzał, nie spotkał by się z nią oraz była by szansa, że wszystko między nami by się zmieniło a tak nie było żadnych szans. Jestem sama sobie winna :( Winnuję się również za to, że z nią by się nie spotkał, gdybym ja była inna i zrobiła to wszystko jak był czas o czym pisałam. Jestem zdania, że to wszystko moja wina a kolejnej szansy już nie będzie. Wyszło tak jakbym o niego nie walczyła, nie zależało mi, że jestem słaba i dlatego ma inną :( Moje życie straciło sens. Nie umiem żyć z tymi wyrzutami sumienia, winnowaniem się. Czuję się jak śmieć, totalne zero. Jestem w sytuacji bez wyjścia. Nie umiem , nie chce żyć bez niego. Straciłam jedyną osobę, którą kocham, na której mi zależało na własne życzenie. :( A mogło to się skończyć zupełnie inaczej. Do Opola się już nie przeprowadzę z wiadomych przyczyn nie chciałabym jego oglądać z nią oraz przypominać sobie gdzie spędzaliśmy razem czas. A w domu nic mnie nie trzyma, jedynie wegetacja. Ani pracy, ani możliwości poznania znajomych, wyjścia gdziekolwiek itp. Często myślę żeby skończyć ze sobą skoro i tak nie mam po co żyć a straciłam go przez swoje zachowanie. Nie mam już nic. Straciłam wszystko. Poza tym naprawdę nie umiem żyć z tymi wyrzutami. Dałabym wszystko i zrobiła wszystko żeby znów móc być z nim ale to nie możliwe :( Ps. Od jego sąsiada wiem, że z tą nową dziewczyną spotyka się często (mieszka ona blisko niego ) , widzi ich razem jak jeżdżą autem, ona sama jego, jak odwiedza go u niego w domu. Czyli ją traktuję normalnie, zupełnie inaczej niż mnie ? Czemu mnie traktował inaczej ? I cała jego rodzina wie o niej łącznie z rodzicami, że ma dziewczynę. :( Jeszcze pamiętam, że mi dodał, że ona studiuje, ma wyższe wykształcenie, pracuje, ma spoko sylwetkę, umie gotować. Czyli ma wszystko to czego ja nie miałam a czego on chciał mieć .

Odpowiedzi udzielone na to pytanie

5 minut temu


Oceń: (0) (0)

MarcoKaka 14 dni temu

Co ty napisać...
Szczerze to dla Ciebie dobrze się stalo, najwyraźniej wstydził się Ciebie z jakichś tam swoich powodów, a to było nie mogło udać się.
Teraz tego nie widzisz Ale z czasem zrozumiesz że to nie był ten właściwy i normalny, jeśli to co opisujesz nie dało Ci to co myślenia choć raz to nie wiem takie miłość oślepiła Cię nieźle.

Zgłoś nadużycie

Dodaj odpowiedź do pytania

Teraz bez logowania

Zadaj własne pytanie

Teraz bez logowania

Inne pytania z tej kategorii

Kto po wyborach...

Autor: metweo, Odpowiedzi: 5

Janusz Kofta śpiewał,...

Autor: metweo, Odpowiedzi: 4

Bawaria jest państwem...

Autor: metweo, Odpowiedzi: 6

Jakie jest najdłuższe...

Autor: kasiadud, Odpowiedzi: 6

Jak to obliczyć ???...

Autor: xxklaudziaxx, Odpowiedzi: 3

Linki